Część 10: Kraków 21 XI 1999 Melancholia >> niedziela, 8 października 2006 23:30:25

Fotografia ilustrująca miejsce akcji, wykonana przez Matiego. Widok z mostu na bulwar - moje miasto


Był środek nocy, dwudziesty pierwszy października. Rzeka spokojnie szumiała, wiatr tańczył w konarach drzew, poruszając liśćmi. Tuż obok bulwaru stał kościół, jego jasno oświetlona kopuła odbijała się w czarnym lustrze wody. Wieczór był wyjątkowo spokojny i ciepły jak na tą porę roku. Żółty samochód zatrzymał się wzdłuż ulicy burząc delikatną równowagę tego miejsca. Kobieta, która z niego wysiadła również nie pasowała do tej atmosfery ciszy i nostalgii. Jej dwubarwne włosy lekko unosiły się na wietrze. Zamknęła samochód i przeszła po kamiennym bruku kilka metrów. Dotknęła ciężkich odrzwi kościoła, i popchnęła je wprzód najciszej jak umiała. Wszystkie trzy nawy były pogrążone w ciemnościach, jedynie w półmroku ołtarza płonęły rozżarzone do transparencji świece. Kolorowe szkło witraży wpuszczało do wnętrza smugi księżycowego światła. Wyjęła cienką białą świecę i przyłożyła jej knot do jednej z palących się gromnic. Ustawiła ją w lichtarzu stojącym u stóp ołtarza. Pośród innych. Zapalonych z tęsknoty, żalu, czy w niemej prośbie. Jej świeca płonęła dla uczczenia pamięci ojca. Tego pierwszego, ludzkiego, jedynego. Tego, który dał jej życie i opiekował się nią najlepiej jak umiał. Tego, którego trzymała za rękę, gdy odchodził. Tego, którego kochała. Czasem gdy pozwała, żeby ogarnęły ją smutek i melancholia, właśnie takie miejsce i płomień świecy umożliwiały jej odzyskanie równowagi. A tej nocy, czuła się bardzo samotna. Wspomnienie ojca zamiast ukoić sprawiało jeszcze większy ból, dawno już tak nie zazdrościła Incivitatusovi tego, że Galrad jest tak blisko niego.
Wymknęła się z kościoła, gdy tylko cieniutka świeczka się dopaliła. Przeszła kilka kroków idąc w stronę samochodu. Zobaczyła go w ostatniej chwili. Mężczyzna stał spoglądając na rzekę. Woda szumiała. W jej tafli odbijały się światła latarń. Odwrócił się, czując na sobie czyjeś spojrzenie. Kobieta wolno podeszła do niego, stanęła obok. Spoglądali w milczeniu przed siebie przyglądając się refleksom świateł. Spojrzała kątem oka na Galrada.
- Kochałeś kiedyś tak mocno, że byłbyś w stanie zrobić absolutnie wszystko ? – zapytała wreszcie
- Tak
- Kiedy?
- Gdy byłem jeszcze człowiekiem, bardzo dawno temu.
- Kto to był?
- Kobieta z mojej wioski. Była przepiękna, inna niż wszystkie. Miała jasną skórę i mlecznobiałe włosy. Jej oczy miały barwę czystej wody. Róża Pustyni z legend. Była wszystkim, ja nikim.
- I co się stało?
- Zgwałciłem ją – odpowiedział beznamiętnie – Byłem w stanie zrobić wszystko.
- I nie żałujesz? – poczuła jego dłoń na swoim biodrze gdy stanął za nią, lewą ręką odgarnął jej włosy na bok. Zacisnęła usta. Był sporo wyższy od niej, czuła zimno bijące od jego ciała, kiedy przysunął się jeszcze bliżej, opierając się o jej plecy. Jego jedna dłoń sunęła wzdłuż jej brzucha, druga delikatnie gładziła skórę szyi
- Dziwisz się? Przecież to ty zawsze twierdziłaś, że nie wolno niczego żałować – wyszeptał jej do ucha.


Sugestie? Skoro dotarłeś aż tutaj...
Dodaj komentarz




10 komentarzy

:: wtorek, 10 października 2006 11:38:13
83.5.127.248

Kocham opisy, pewnie dlatego ta część tak bardzo zwróciła moją uwagę...  Dodatkowo napisze, że zakończyłaś opowiadania bardzo ciekawie. I co najważniejsze - fragment był dość krótki, ale coś się w nim działo. Nie masz pojęcia jak to doceniam :)

Teraz czekam na dalsze częśći bo chciałabym nieco lepiej poznać bohaterów. Póki co nie wiemy o nich za wiele...

.mylog.pl :: wtorek, 10 października 2006 22:02:21
84.205.221.118

Hmmm. Nadal myśle że powinno się zakończyć na tym jak wyjaśnia że był w stanie zrobić wszystko. Tamta reszta to już taka galradowo-obleśno-erotyczna część, która ma sprawić że galrad potrafi mówić nie siedząc w fotelu bądź nie stojąc sztywno na baczność. Cała reszta bardzo łądna chociaż to egipskie pitu pitu nie pozwala się skupić na atmosferze tego fragmentu, która jest conajmniej niepodobna. Do formy się nie będe przypieprzał bo nigdy nie byłem dobry w wyławianiu technicznych niedociągnięć arkana języka polskiego.
Co do postaci Abyss to Wilga jest 200 letnią niezdecydowaną nastolatką, nadmiernie taplającą się w więzi krwi z Galradem, który to z kolei jest bardzo starym setytą, który nie wiedzieć czemu, mimo swojego ogólnego skurwysyństwa jest, przynajmniej w okresie z którego go znam, BARDZO ludzki. Lubi też pokazywać wszystkim dookoła że jest od nich lepszy a nawet jak tego nie robi to podświadomie wysyła fale, które niosą takie przesłanie i na domiar złego, kiedy biedny Wilkołak jest już na skraju szału ten potrafi zrobić wszystko tak żeby wyszło że on na prawde chce dla niego dobrze i w ogóle go kocha, a to rozeźlony wilkołak jest tym złym, którego wszyscy przestają lubić za to że jest taki porywczy...taka menda społeczna, która powinna trafić na czarne listy wszystkiego co poluje na wampiry. Na pewno jego śmierć przyczyniłaby się do zwiększenia światowego PKB, wyeliminowania problemu głodujących dzieci w afryce, zaprzestania wycinania lasów deszczowych i zmniejszenia natarczywości chorób cywilizacyjnych, a nade wszystko doprowadziła by pewnego wilkołaka do uyrżnięcia się w trupa z radości. AMEN. :)

Azucena Azucena.mylog.pl :: środa, 11 października 2006 15:57:22
83.18.84.146

Pomyśl jaki skurwysyn będzie z niego jak wreście nauczy się obsługi komputera

.mylog.pl :: środa, 11 października 2006 21:44:57
81.18.222.69

Opisyopisyopisyopisy *An się ślini bo ma fetysz opisów*

Znalazłam coś, co wydaje mi się błędem stylistycznym: "Jej dwubarwne włosy lekko unosiły się na wietrze, wieczór był wyjątkowo spokojny i ciepły jak na tą porę roku." - w jednym zdaniu umieszczasz informacje, które  właściwie nie mają ze sobą nic wspólnego.... chyba, ze spokój i ciepło wieczoru jakoś wywoływały unoszenie się włosów na wietrze.

Hmmmm, bardzo nastrojowy fragment. Ciekawe spojrzenie na psychikę tej dwójki - i ta galardowa szczerość odnośnie jeog ukochanej... No cóż, zwykle "zrobić wszystko z miłości" i "gwałt" nie są ze soba kojarrone, a przynajmniej większośc ludzi odrzuca na samą myśl o takiej kombinacji... co wydaje mi się lekką hipokryzją... well

Ahnenerbe, wydaje mi się, że Abyss nie chodizło o to, byś podawał jej wszystkie dane dotyczące postaci na tacy... hmmm... ja tego w każdym razie nie czytałam, wolę sama odkrywać wszystkie tajemnice i składac sobie kawałki, tak jest zabawniej :)

Nie kojarze tego miejsca ze zdjęcia, gdzie to jest?

possession possession.mylog.pl :: czwartek, 12 października 2006 08:59:46
83.18.84.146

Dziwne...zawsze unikałam opisów, sądząc, że  niepotrzebnie przedłużają właściwą akcję, tutaj jednak był potrzebny do budowania  pewnego klimatu. Nie sądziłam, że zwróci uwagę.  Cieszę się, że tak się stało.

Tamten fragment do porawy, to nawet nie stylistyczny błąd a gramatyczny, dziękuję nie zauważyłam go. Chociaż jakby to była Afryka to gorąco mogło powodować falowanie nie tylko włosów ;)

Zdjęcie zostało wykonane w moim mieście, tak jak napisałam w informacji pod nim. Choć akcja ma miejsce w Krakowie, to własnie ta ilustracja wykonana jakieś 400 kilometrów od Krakowa w stronę ujścia Wisły kojarzyła mi się z tym fragmentem.

Co do postaci, to panujące między nimi relację są doś specyficzne i trudno będzie je porównać do ludzkich. Jak słusznie zauważyłaś An, zrobienie wszystkiego z miłości i gwałt, wśród większości ludzi nie idą w parze, to właśnie odróżnia ich od Galrada i jego zachowań.

Ar2 nie napisał niczego co mogłoby popsuć czytanie dlaszych części, ponieważ wspomniał wydarzenia, które będą mieć miejsce za wiele, wiele, wiele lat w St. Petersburgu. Nie zostaną one tutaj prawdopodobnie umieszczone, ze względu na olbrzymie róznice czasowe.

Azu on się nigdy nie nauczy obsługi komputera ;)

An-Nah An-Nah.mylog.pl :: czwartek, 12 października 2006 09:54:31
81.18.222.69

A ja myślałam, że też jesteś z Krakowa... to w końcu takie wodziarskie miasto...

possession possession.mylog.pl :: czwartek, 12 października 2006 10:01:45
83.18.84.146

bardzo żałuję, ale niestety nie mieszkam tam, to piękne miasto...

.mylog.pl :: poniedziałek, 16 października 2006 21:36:28
83.143.211.130

Też dziwnym trafem sądziłam, że jesteś z Krakowa... ^^'
Ten fragment spodobał mi się, choć miałam wrażenie niedosytu. Z jednej strony celowo ograniczyłaś pewne informacje. Lakoniczność stwierdzenia o gwałcie mnie zauroczyła. Ale z drugiej... nie obraziłabym się za kilka zdań więcej :)

Kyouri Kyouri.mylog.pl :: czwartek, 19 października 2006 11:27:23
83.16.246.78

Co do słowa "wyszczerzł" u mnie - stosowane celowo. Neji ma sie szczerzyć jak najwięcej, bo to oddaje jego charakter i podejście do otoczenia. On się częśto uśmiecha, ale jest to właśnie wyszczerz  ^_____^

.mylog.pl :: niedziela, 22 października 2006 08:52:52
81.18.222.69

Mnie jakoś tak w głowie utkwiło grasz w krakowie = jesteś z Krakowa (na zasadzie analogii, ha!).

Czyli evil plan zwerbowania cię na gościnną sesję nie wypali.

Strona Główna








Autorka

Ulubiony?










Lay & text & poetry : possession
Picture from National Geographic
Brushe:
Ancient Secrets