Część 4: Kraków 12 XI 1999 (ta sama noc Minotaur) >> wtorek, 20 czerwca 2006 18:13:01
Klub "Minotaur"
Gdzieś w przestrzeni zawirowały jej porzeczne źrenice, nie zdążyła zareagować, ułamek sekundy później Galrad trzymał ją w żelaznym uścisku za podbródek, nawet nie pisnęła.
- Jeżeli jeszcze raz mnie zignorujesz, zabiję cię, zrozumiałaś - Bardziej twierdzenie niż pytanie.
Pokiwała tylko gorliwie głową, przerażona. Puścił ją i odsunął się w tłum, równie szybko i sprawnie jak przyszedł.
Sugestie? Skoro dotarĹeĹ aĹź tutaj...
komentarze [3]
Część 3: Kraków 12 XI 1999 - Głód >> poniedziałek, 19 czerwca 2006 22:53:21
Autostrada tonęła w strugach jesiennego deszczu. Ciemno żółty ford puma po lekkim tuningu mknął z zawrotną prędkością, jakby jakiekolwiek przepisy drogowe nie istniały. Wilga była zła, zła i głodna. Trzymając jedną rękę na kierownicy, drugą szukała zestawu słuchawkowego. Wreszcie udało jej się założyć słuchawkę i uruchomić aparat. Nie zwolniła, ani o kilometr.
- Jesteś tam ?!
- No, co się stało - głos po drugiej stronie nie wyrażał specjalnego zainteresowania, w dodatku nieco seplenił
- Możesz im powiedzieć żeby się, bujnęli do hotelu, Sulivan wyszedł Bauer też nigdzie nie było widać, siedziałam tam od zmierzchu.
- Zaraz się z nimi skontaktuje, gdzie teraz jedziesz ?
- Coś zjeść, umieram z głodu
- Dobra, to na razie
- Na razie Lucek.
Natychmiast po rozłączeniu rozmowy, aparat zawibrował domagając się, żeby odebrała połączenie, niechętnie wyciągnęła do niego rękę. Na wyświetlaczu, czerwonymi literami błyszczał napis „Galrad”.
- Chcę Cię widzieć u siebie za 15 minut.
- Nawet gdybym chciała do Ciebie przyjechać to i tak byłabym za pól godziny
- Co to miało niby znaczyć ? – jeszcze nie był zły najwyżej lekko poirytowany
- To, że jestem jakieś 20 minut drogi od centrum, jadę ponad 200 na godzinę i po wjechaniu do miasta, mam zamiar zwolnić.
- Nie o tym mówię – jego głos stawał się coraz bardziej zimny, doskonale wiedział że Wilga nie zwolni zbyt dobrze ją znał. – co miało znaczyć „gdybym”?!
- Nie przyjadę.
- Co proszę?
- Nie przyjadę – głód odzywał się w niej coraz silniej – jadę odpocząć i coś zjeść. Nie przyjadę. – rozłączyła się nie widząc po jak grząskim gruncie stąpa.
Sugestie? Skoro dotarĹeĹ aĹź tutaj...
komentarze [3]
Część 2: Kraków, 3 XI (krótko przed świtem) - Kamienica >> niedziela, 18 czerwca 2006 20:49:13
Cichy szmer butów na posadzce kamienicy. Smukły Egipcjanin otworzył mieszkanie. Obejrzał się jeszcze, wciąż nie opuszczało go przeczucie, że coś jest nie w porządku. Zamknął za sobą drzwi. Przedpokój tonął w ciemnościach. Wszedł do salonu, w równych rzędach doniczek stały tu zioła. Przyjrzał się im krytycznym okiem sprawdził zbiorniczki nawadniające i dawki odżywek. Poprawił co należało. Przesunął wzrok na sztuczną sadzawkę ustawioną w rogu pokoju, zawsze się zastanawiał jak to możliwe, że Wilga niezależnie od warunków potrafiła wyhodować idealne lotosy. Wśród nich również te najrzadsze – niebieskie. To pewnie jeszcze ten sam szczep, który próbowała ukraść dawno temu z jego ogrodu jeszcze w Kairze.
Otworzył drzwi sypialni. Nie tym razem nie wysłał Incivitatusa. Wprawdzie byłoby zdecydowanie szybciej ale wolał osobiście sprawdzić czy dotarła bezpiecznie do domu. Spała, kamiennym snem. Nawet nie starał się być specjalnie cicho gdy przysuwał sobie fotel. Nie obudziłaby się. Jasnowłosa dziewczyna wyglądała bezbronnie i niewinne, właściwie nic wielkiego przy nim niemal każdy tak by wyglądał. Spod jej pękniętych warg wciąż sączyła się krew. Plamiąc poduszkę. Rzeczywiście dziś przesadził, mógł ją zabić. Mógł to zrobić wiele razy wcześniej, ale chyba nigdy nie chciał.
Sugestie? Skoro dotarĹeĹ aĹź tutaj...
komentarze [7]
Część 1: Kraków, 3 XI - Nie umrzeć przed świtem >> niedziela, 18 czerwca 2006 19:31:28
Zimno, kurwa jak tu jest zimno, pomyślała. Krople deszczu spływały po twarzy, była całkowicie przemoczona i przemarznięta. Minus osiem stopni i robiło się zimniej. Pieprzony świr, nie miała jednak odwagi powiedzieć tego głośno. Jakby nie było kochała życie. Uniosła wyżej głowę i skoncentrował się na utrzymaniu równowagi. Przymknęła oczy, mam nadzieję, że to się jak najszybciej skończy, pomyślała.
- Nie ma nadziei Wilga, na nic – uderzenie zmiotło ją ze stalowej żerdzi, na której stała boso od pięciu godzin. Upadła na kolana w błoto plując krwią. Zeskoczył lądując przy jej głowie. Kurwa, zapomniałam, że on czyta w myślach.
- I ten błąd będzie cię drogo kosztował – kopniak odrzucił ją na pół metra w tył. Wylądowała na plecach łapiąc łapczywie powietrze.
- Zawsze jest nadzieja wychrypiała – podszedł do niej lekkim krokiem, zamknęła oczy nie chciała widzieć tego co miał zamiar jej zrobić. Po chwili jęknęła tylko cicho, nauczyła się już nie krzyczeć. Może go to irytowało, dlatego ból był za każdym razem silniejszy.
- Nie ma nadziei – warknął dobitnie
- Jest.
- Nie ma kurwa, nie ma! – przyciągnął ją za kark
- Jest i .. – uderzył ją tak mocno, że rozbił jej dolną wargę.
- Nie będzie, dotarło wreszcie do ciebie?!
- ..będzie...– spod rozciętych warg spłynęła wąską stróżką krew - i ty tego nie zmienisz - wyszeptała, a potem musiała krzyknąć, nie wytrzymała kolejnego uderzenia.
- Uspokój się, chcesz ją teraz zabić? - stojący na tarasie domu przystojny mężczyzna odezwał się po raz pierwszy tego wieczora – Dałeś się wyprowadzić z równowagi. Wykręciła cię Muazib. – uśmiechnął się wąskimi ustami.
- Zbieraj się, do łazienki a potem wracaj do siebie. – powiedział Muazib już nieco spokojniej
Wilga nie protestowała. Tylko zebranie się z ziemi było znacznie trudniejsze niż się wydawało. Później pod prysznicem, wiedziała już, czemu. Miała krwiaka na wysokości potylicy, musiał uderzyć ręką, bo gdyby to był metalowy drążek złamałby jej kark. Naliczyła cztery złamane żebra jedno pęknięte. Siniaków liczyć już jej się nie chciało. Do domu wróciła taksówką, nie była w stanie prowadzić z pogruchotanym nadgarstkiem.
Kiedy już dotarła do domu, przez następne dwadzieścia minut usiłowała otworzyć drzwi. Zamknięcie ich od wewnątrz było zdecydowanie łatwiejsze. Ostatkiem sił przebrała się i zawinęła w kołdrę. Zamknęła oczy starając się nie myśleć o bólu. Zasnęła.
Sugestie? Skoro dotarĹeĹ aĹź tutaj...
komentarze [3]